NORIHISA MIYAGI
Nazywam się Norihisa Miyagi. Mam 23 lata. Mieszkam w mieście Sendai, w okręgu Aoba-ku, Asahigaoka. Nie pracuję i nie studiuję. Uczę się malować. I chcę znów odwiedzić Polskę.
11 marca 2011 roku, o godzinie 14.46, byłem w swoim domu, gdy poczułem silne trzęsienie. Gdy wyszedłem na zewnątrz, trzęsienie było bardzo mocne. Trwało około minuty. Prąd, gaz, woda – wszystko przestało działać. Tego dnia było bardzo zimno, a po trzęsieniu ziemi zaczął padać śnieg.
Trzęsienie powracało wiele razy. Nie było szans otrzymać jakiejkolwiek informacji, dlatego nie wiedziałem, że nadeszło tsunami. W nocy zadzwoniliśmy do mojego przyjaciela, który usłyszał w wiadomościach, że w Arahamie odnaleziono od 100 do 200 ludzkich ciał. To było przerażające.
Następnego dnia porozmawialiśmy z sąsiadami, którzy powiedzieli nam o miejscu, w którym można otrzymać wodę. Gdy tam poszedłem, czekało już wiele ludzi. Jedzenie i woda znikały w zastraszającym tempie. Japonia jest bogatym krajem, ale wtedy pojawiła się możliwość ich braku. Chodziłem i próbowałem znaleźć trochę jedzenia i picia w mieście. Po tygodniu mogliśmy obejrzeć telewizję i dopiero wtedy zrozumieliśmy, jak przerażająca katastrofa nas spotkała.
Wypadki i śmierć zdarzają się nagle, wiemy to. Zawsze sobie wyobrażamy i przygotowujemy się na tę okoliczność, ale prawda jest bardziej przerażająca. Ogarnia nas panika. W Japonii żyjemy w cieniu tragedii. Przyroda jest piękna, ale również przerażająca. Czasami natura niszczy. Dlatego my, Japończycy, boimy się i ją szanujemy. Zbyt często zapominamy, że nasze życie może zmienić się w sekundę.

Zobacz Sendai oczami Norihisy
Zobacz Sendai oczami Norihisy


New Video

New Video

New Video
