
Excelsior
opowiadanie opublikowane w Magazynie "Helikopter" 5/2019
fragment (całość dostępna tutaj)
"Pociąg z szarpnięciem zatrzymał się na stacji, a ludzie ciurkiem się z niego wylali. Poczekałem, aż korytarz odetchnie i z walizką w jednej ręce, z wieńcem w drugiej, ruszyłem do wyjścia. Hala dworcowa przyjęła mnie z całym swoim majestatem. Czas zwolnił, a dziesiątki postaci rozmyły się w niespójny, ruchomy obraz. Jakby cały budynek wypełniła płynna, marmurkowa masa. Szybkim krokiem ruszyłem w stronę postoju taksówek, nie znoszę kiedy ludzie wloką się w bezczasie i w bezcelu wiedząc, że muszą dokądś trafić. Będąc w połowie dworcowej hali, czubkiem buta zahaczyłem o kolorowy cień. Zatrzymałem się nagle, czego nigdy nie robię i spojrzałem w górę. Dokładnie pośrodku sklepienia czuły architekt umieścił okrągłe witrażowe okienko. Ostatnie promienie dziennego słońca przebijały się przez warstwy kolorowego szkła, próbując dotrzeć do ludzi zamkniętych pod dworcową kopułą. Ciekawe ilu ludzi codziennie mija ten przebłysk, ocierając się o niego i bezrefleksyjnie uciekając w inną stronę. Skarciłem się w myślach. Sam tak robię. Jednak dziś przebłysk dziennego słońca dotarł do mnie i zadomowił się w moim oku".
