
Do kości
opowiadanie opublikowane w Magazynie "Helikopter" 11/2020
fragment (całość dostępna tutaj)
"Otworzyłam oczy, woda wlewała się do uszu wraz ze stłumionym głosem Florence Welsch. Śpiewała o wielkim bogu, w którego istnienie przestałam wierzyć, gdy blizny na dłoniach ostatecznie się zasklepiły. Wzgórza ciała, ostre rysy piersi i obłe szczyty kolan wystawały ponad poziom wody. Ciepło zmarszczyło skórkę, wyciągając przebarwienia powstałe z wiekiem. Przypominały mi, że przekroczyłam granicę, zza której nie było powrotu. Na osi czasu stanęłam pomiędzy młodzieńczością a stabilną dorosłością. Opuszkami palców delikatnie śledziłam narzucone mi drogi. Ścieżki nieprzypisane wraz z urodzeniem. Głębokie, bielawe bruzdy i różowe przerosty mówiły więcej niż linie życia i losu. Przypominały o strachu ukrytym w snach. Slide down to the sea… Hipnotyczny głos Florence ślizgał się po tafli wody. W nosie osadzał się chlor. Kamień uderzył obok serca, opadając swobodnie na dno. Nie dziś. Unosiłam się na powierzchni jak puste naczynko, niezatapialny statek z woskowanego papieru.".